Dziecko – moje małe wszystko?

W życiu każdej kobiety przychodzi taka chwila, kiedy po wielu latach słuchania, że  macierzyństwo to nieustające pasmo radości i karmienia wizjami malutkiej, ślicznej istotki, dla której warto zrezygnować z dotychczasowego życia, ulega tej sielankowej wizji, temu wydealizowanemu obrazowi maleństwa na ręku, które sprawi, że poczuje się pełnowartościową kobietą. Instynkt samozachowawczy nie wiedzieć czemu zamiera i w głowie kobiety rodzi się myśl, która zabija wszystkie inne, przsuwajac dzwignię zarządzania synapsami z pozycji ON na OFF, myśl pt. CHCĘ MIEĆ DZIECKO.

W pewien zimowy poranek, tuż po zamordowaniu budzika, TA chwila dopadła i mnie. Przepis znany od wieków: wystarczy myśl i nieskomplikowana struktura zwana mężczyzną, plus kilka chwil rozgrzanych myślą, mową i uczynkiem… Potem 9 miesięcy cudownego stanu uniesienia, zakrapianego oczekiwaniem, rozważaniami nad tym co marne i blichtrowe i marzeniami o idyllicznej przyszłości. Następnie mistyczny poród za świadomością namacalnej inkarnacji dobra, miłość nie wymagajaca wdzięczności, zapłaty czy poklasku i  życie tryskające mieniącą się nowością, będące sensem samym w sobie i na sam koniec kolekcjonowanie przepięknych wspomnień po to by śmierć – echo doczesnych spraw – nie nadeszła. Ech…

-to co pani słyszy to serduszko pani maleństwa…

Ciąża – fantastyczne 9 miesięcy zespolenia z muszlą toaletową, plus wszechogarniający smród zewsząd, plus totalny brak łaknienia, plus nastrojowa huśtawka, a raczej huśtawka nastrojów, plus intruz rozpychający się niemiłosiernie pomiędzy żebrami a pęcherzem. Do tego walka o możliwość rodzenia siłami natury z całym medycznym światem, który postanowił zafundować mi cesarkę.

Poród – nieudany eksperyment Pana Boga, który to przez niedopatrzenie, a może pomyłkę, zesłał mi dziecinną ufność, że to bedzie szybki desant. Taaa…  Mój Anioł Stróż, który stał przy mnie zawsze czy tego chciałam czy nie, który ostrzegał zanim się zraniłam niepozwalajac bym poczuła sens bólu, najwyraźniej na ten czas zrezygnował z fuchy. Intruzowi nie spieszyło się na ten świat. Indukcję rozpoczełam od oksytocyny, potem amniotomnia i dwie myśli rozrywające czaszkę – dajcie mi coś zjeść!!! i – niech mnie ktoś dobije!!! I kiedy już było mi absolutnie wszystko jedno, przy asyście wszystkich lekarzy mających akurat dyżur i ordynatora sprowadzonego na potrzebę chwili – bowiem dziecko postanowiło zemścić się za wyładunek i w niezrozumiały dla innych sposób odwróciło się o 180 stopni – urodziłam małą? śliczną? zdrową dziewczynkę 4500 g i 63 cm. Nareszcie… nareszcie koniec… O nie! jak to? jeszcze nie koniec? jaki krwotok? jakie szycie wewnętrzne? jak to bez znieczulenia? Jak to? JAK TO??? O NIE!!! Ciemność widzę, widzę ciemność…

Wiara, że jestem genetycznie uwarunkowana na bycie Matką Polką dość szybko poległa w zderzeniu z początkiem macierzyństwa. Pierwszy wspólny świt zabrał złudzenia. A miało być tak pięknie… Dziecko, zupełnie nieprzypominające tych ślicznych bobasów z reklam pieluszek, podłaczone do piersi 24 godziny na dobę, skutecznie unicestwiało wszelkie próby odłączenia od dystrybutora, nie gaworząc czy kwiląc tylko wrzeszcząc wniebogłosy… a dzień w którym wreszcie stała się mobilna niczego nie zmienił. Przekonałam się dlaczego przy dziecku tak szybko się chudnie – poprostu nie ma czasu na wizytę w lodówce. Dotykalnie odczułam jak to jest kiedy sen jest tylko snem o śnie. O kryzysach laktacyjnych, w trakcie których miałam ochotę na własnoreczną amputację zawartości biustonosza nie wspomnę. Tak… to był hardcore…

Jednocześnie z tymi okolicznościami przyrody uczyłam się miłości do mojego dziecka. Nie rozklejałam bo los mnie zbeształ, pokazując mi że mogę planować ale nie mogę przewidzieć. Nie błądziłam myślami w przyszłości, tylko trzymałam się kurczowo obecnej chwili, bo jutro było zbyt daleką przyszłością. Walczyłam, rozumiałam i kochałam każdego dnia bardziej…

Dziś zapomniałam, że jeszcze niedawno zastanawiałam się po co mi to wszystko było. Dziś nauczyłam się czerpać z życia pełnymi garściami. Dla siebie i mojej kruszynki. Dziś… dziś marzy mi się braciszek dla mojej córeczki. Bo macierzyństwo jest cudem. Mimo wszystko…

Reklamy

199 Responses to Dziecko – moje małe wszystko?

  1. pstro pisze:

    dajcie mi coś jeść! …znając Ciebie, taka myśl mogła Ci zaświtać :P:D

    jakiś fachura od chłopczyków by Ci się zdał, pożyczyć Ci Włocha? że niby dywany pojedzie wytrzepać :D

    ps. zajrzyj na sekundę do mnie?:>

  2. ja-sama pisze:

    No, ja też niedawno rodziłam…
    Był luty krzyczały wrony, śniegu było jak na lekarstwo…a mały się nie spieszył.
    Dziś Mały ma 16 lat i patrzy na mnie z wysokości 178 cm:D

    Ps.Świetna notka:)

  3. pstro pisze:

    Blue, co to jest 16 lat, patrz jak zleciało :)

    też Maskanie napisałam, ze świetna notka i oby takich więcej, to po „oby takich więcej” prawie z listy poleciałam :P

  4. maskana pisze:

    Pstrusiu, wiedziałam, że na Ciebie i Włocha to ja zawsze mogę liczyć:)

  5. maskana pisze:

    Kasiu Oleńkowa:*, moja mała wciąż jest mała. Pewnie dlatego znów mam te głosy w głowie, które wyprowadzają na manowce przynajmniej na 9 miesięcy:)

  6. pstro pisze:

    Maskana, że tak napiszę kolokwialnie, jakby co, wal jak w dym :D

  7. ja-sama pisze:

    Będzie chłopczyk, Maskano?:D

  8. maskana pisze:

    Pstrusiu, dzięki:*:D

    Kasiu, teraz to już wszystko w rękach Włocha,sama widzisz, że Pstro taka dobra koleżanka, a chłopców Włoch robi modelowych:D

  9. onufry69 pisze:

    Mask jesteś w ciąży?

  10. pstro pisze:

    o prosze! wujcio Onufrzak zajrzał ;P … Onufrzak wczoraj został wujkiem a`propos dzieci :D

  11. pstro pisze:

    wczoraj to opijał, pofyrdało mi się :P

  12. maskana pisze:

    Onufrzak, taaa… jestem w ciąży, ale zaraz wracam:D:P

  13. onufry69 pisze:

    Hahaha w weekend też się urodzi, bo będę opijał. :P:*

  14. onufry69 pisze:

    Znaczy, że co? Zachodzisz dopiero. :P:D

  15. maskana pisze:

    znaczy, że już byłam i wróciłam:D:P

  16. pstro pisze:

    Onufrzak, Ty lepiej zachodź do nas częściej co? :P

    zauważyłaś Maskana jak Onufrzak sie dopytuje? spać mu to chyba nie da… ja czuję, że chce zgłosić swoją kandydaturę ale się wstydzi :P

  17. maskana pisze:

    hahahahahaha
    znaczy, ze selekcję bedę musiała przeprowadzić?:>

  18. pstro pisze:

    jutro skrzynkę mailową będziesz miala zapchaną :D

  19. atimekiller pisze:

    To i tak jakieś szczęście. Ja przy narodzinach ważyłem 4,7 kg. Od zawsze byłem napakowany ;)

  20. maskana pisze:

    4700???
    Uszanowania dla Mamy:)

  21. pstro pisze:

    o proszę! 9.25 a matki polki śpią :P

    kurde coś mnie rozbiera i nie jest płci męskiej, dziwnie się czuję jakoś :D

  22. maskana pisze:

    Wstałam! tak, też się cieszę. Nie było łatwo, oj nie było.

    Pstrusiu, nie daj się. Albo poproś żeby przyprowadziło brata:D:P

  23. pstro pisze:

    Maskana, Ciebie to ja usprawiedliwiłam wiedząc, że od 6 odpisujesz na maile :D:P

  24. maskana pisze:

    hahahahha
    yhym, zaodpisuję się na śmierć:D:P

  25. silmarwena pisze:

    Maskana, piękna notka!!!
    Moje macierzyństwo jest o tyle trudne, ze ja nie chciałam mieć dzieci. Nigdy. Ale mój ukochany małż pragnął i pożądał najlepiej w ilościach hurtowych, albowiem dosłownie traktował nakaz biblijny o zaludnianiu ziemi. Udało mi się poprzestać na jednym potomku płci męskiej. Udało, bo … pragnący potomstwa małż małżem już nie jest, a ja, niechętnie do prokreacji nastawiona, dziecię posiadam.
    Nigdy nie rozumiałam kwilenia z zachwytu nad tłustym bobaskiem, któremu właśnie się bekło i ulało, nie znosiłam babskich rozmów o zupkach i kupkach oraz genialności progenitury. Nie wpadałam w amok, nie słyszałam tykania zegara i modliłam się o cierpliwość i wytrwałość w oczekiwaniu na 18 tkę syna. Teraz jest duuuużo lepiej.

  26. maskana pisze:

    Silmo, do 18-tki mojego dziecia jeszcze tyyyyle czasu, że nawet nie nie zastanawiam jak to będzie jak już będzie duuuużo lepiej:)

  27. silmarwena pisze:

    Ale faktem jest, iż dzieci w stadzie się lepiej chowają…:) zajmują się bardziej sobą i nie absorbują tak rodziców.

  28. maskana pisze:

    Dokładnie tak Silmo, to prawda oczywista. Moja koleżanka ma trzech synów. Rok po roku. Ma czas dla dzieci, dla męża i przede wszystkim dla siebie. Ja mam czas dla siebie dopiero kiedy dzieć zasypia:) I tutaj wielki buziak dla tego, kto wymyślił przedszkole:)

  29. silmarwena pisze:

    wiesz co to są domy starców?
    kara za żłobki i przedszkola!

  30. maskana pisze:

    Chodziłam do żłobka. Do przedszkola też, ale w połowie średniaków mi podziękowali. Nie widzę przełożenia na chęć wysłania rodziców do domu opieki. Choć tacie pewnie by się ten pomysł podobał…
    W Angli są specjalne osiedla dla ludzi w podeszłym wieku. Każdy ma swój flat. Jest opieka medyczna dostępna po naciśnieciu guzika zainstalowanego praktycznie w każdym pomieszczeniu w mieszkaniu. Nie wiem czy wszyscy, ale ci których znam są zadowoleni – mają towarzystwo w podobnym wieku, a przy tym czują się bezpieczni i przede wszystkim autonomiczni. Gdyby takie rozwiązania przenieść na nasz, rodzimy grunt to ja nie miałabym nic na przeciw, żeby trafić do takiego miejsca na stare lata.

  31. silmarwena pisze:

    ja znam szwedzkie domy opieki…. osiedla to to nie sa, ale daj boze zdrowie! Tez tak chce :)

  32. pstro pisze:

    też chodziłam do przedszkola i chyba spodobało mi się leżakowanie, bo po dziś dzień to kontynuuję :D

  33. silmarwena pisze:

    nie znosilam lezakowania, chyba nie lubilam spania na rozkaz i do dzis mi to zostalo :D

  34. pstro pisze:

    silma :D a ja bez leżakowania nie funkcjonuję zupełnie

  35. silmarwena pisze:

    oj, teraz to ja se lubie polezakowac… wiesz… mlodosc sie wyszumiala teraz lezakowanie w odpowiednich warunkach zapewnia nam lepsza kondycje i smaczek.

  36. onufry69 pisze:

    Ja myślę, że leżakowanie Pstruśka nie funkcjonuje bez Ciebie :P:D dobry dzień. :)

  37. maskana pisze:

    O rety! leżakowanie to mnie by się teraz przydało:)

  38. pstro pisze:

    ja jestem po, teraz sie zebrać tylko i pójść gonić indoora po zagrodzie :P /napisała i ziewła/

  39. maskana pisze:

    jutro będzie rosołek?:>:P

  40. Rezerwa pisze:

    Merytorycznie, to ja mam jedno, bo nie można mieć pół. No i cześć.

  41. Mirażyk pisze:

    Al ten no… 5 to ja nie mam… bo taka zdolna nie jestem :P jeszcze dwa egzaminy, pod warunkiem, że te co pisałam zaliczyłam. Trzymajcie, trzymajcie te kciuki!
    Buziaki!

  42. maskana pisze:

    Cześć Rezerwo. Z połową to by ciężko było. Merytorycznie ciężko:)

    Ulotna:* jesteśmy pewne, ze zaliczyłaś. My mask jesteśmy. Jak już się ta Twója kampania skończy to trzeba będzie to uczcić!

  43. Licencja pisze:

    Bardzo lubię, gdy moje dzieci wyjeżdżają.
    Tak cudownie mi się wtedy za nimi tęskni… :D

  44. maskana pisze:

    Li:* ja się nie mogę doczekać mojego pierwszego wyjazdu bez małej. I też będę tęsknić. Taki mam plan:D
    /życie zweryfikuje – bardziej za małą czy za kolejnym „samotnym” wyjazdem:)/

  45. Licencja pisze:

    Ale nadejdzie taki dzień Mask, że dziecko nie będzie chciało jechać z Tobą… i wtedy najpierw masz ochotę pociąć się z rozpaczy, a potem z radości. Minus jest jeden- wiąże się to niestety upływem czasu…:)

  46. maskana pisze:

    Ponoć nadejdzie taki czas, że nie bedzie chciała dać mi buziaka na pożegnanie, bo to obciach będzie. O rety! nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić.
    Li, taki minus to nie minus. Ponoć zaczyna się tak naprawdę żyć dopiero wtedy, kiedy „młode” zaczynają żyć swoim życiem…:)

  47. pstro pisze:

    ubiegałam sie po pachy, poopalałam się i padłam na krzesło…co tam robaczki? :>

  48. maskana pisze:

    znaczy, że wieczór udany?:>

  49. onufry69 pisze:

    No to jestem. Jeśli macie piszczeć, to tylko w sobie, bo już po 22 jest :P:D

  50. maskana pisze:

    Onufrzak!!! /prawie skok, prawie na biodro/
    Całe popołudnie, na rogatkach, z czerwonym dywanem w dłoniach, a Ty dopiero teraz?! Jestes moim dłużnikiem:P

  51. onufry69 pisze:

    Dłużnikiem? Jeszcze dobrze nie posłodziłaś. Widzę, że apetyt rośnie w miare jedzenia. Czerwień na dywanie wyblakła. :P

  52. maskana pisze:

    fakt, trzeba nowy kupić. Jakiegoś persa czy coś.

  53. onufry69 pisze:

    Masz wyczucie, doceniam to Mask.

  54. Mirażyk pisze:

    Za rodzicami tez się tęskni, wiecie?

  55. onufry69 pisze:

    Tatuś już jest /pogłaskanie po główce/

  56. Mirażyk pisze:

    ooooo, jak słodko :DD

  57. maskana pisze:

    Onufry. dla Ciebie wszystko:)

  58. maskana pisze:

    Ulotna, pewnie masz rację…

  59. Mirażyk pisze:

    Zastanawiam się, czy potem się o tym zapomina… w sensie, o tęsknocie, takiej dziecięcej, takiej ze łzami w oczach jak się usłyszy głos mamy w telefonie :)

  60. onufry69 pisze:

    Tam zaraz słodko. Podaj tatusiowi pilota, tak na jednej nodze. :D

  61. Mirażyk pisze:

    /pilot, piwo, (wino do wyboru), kapcie i kanapeczki z salcesonem/

  62. onufry69 pisze:

    Ulotna potem się już tak nie tęskni, dopiero oczy się przeciera jak rodzice odchodzą tam do tego lepszego życia.

  63. maskana pisze:

    Onufry, cudnie to ująłeś…

  64. Mirażyk pisze:

    Pamiętam jak pojechałam na wakacje pierwszy raz bez rodziców, kozaczka, a co! I kilka dni mija, a ja płakałam w nocy. Pyta mnie ciotka „Tęsknisz, tak?” a ja że „Nie”. No kozaczka całkowita.Ciocia mnie rozpieszczała. No i… mama dzwoni, a ja w ryk, że z drugiego końca Polski to ja już chcę do mamy i już! A mama co, następnego dnia w pociąg i jechała po córkę!

  65. Mirażyk pisze:

    A tymczasem, na mnie, borem, lasem… Idę jeszcze otworzę książkę.

  66. onufry69 pisze:

    Mask wolałbym cudnie nie ujmować, tylko mieć oboje rodziców i doceniać to.

  67. onufry69 pisze:

    Ulotna daj znać kiedy wywiadówka. :D

  68. onufry69 pisze:

    Ja nie chciałem uświadamiać. Może mnie poniosło trochę ;)

  69. onufry69 pisze:

    Jak nie napiszesz zaraz czegoś bez wzdychania, to masz wpierdziel. :P:D

  70. onufry69 pisze:

    aaa mówiłem już, że jestem o indoora zazdrosny? Pochłania Pstruśkę w całości :P

  71. maskana pisze:

    Onufrzak obiecujesz czy straszysz?:> bo nie wiem – minkę strzelić czy focha:D:P

  72. onufry69 pisze:

    Fochnąć na mnie? Chcesz mieć grzech śmiertelny? :P

  73. maskana pisze:

    Nie pierwszy i nie ostatni:P
    Ale masz rację – minka bedzie lepsza:)

  74. onufry69 pisze:

    Mask mięso zjedzone w piątek zamiast ryby, to nie jest śmiertelny grzech tak jak nie są też grzechem te Twoje przekleństwa „kurna chata”, „motyla noga” itp. :P:D

  75. maskana pisze:

    hahahahaha
    wiedzialam, że na Ciebie mogę liczyć!:P

  76. silmarwena pisze:

    A czemu na Onufrzaka sie nie focha?? Zakaz jakis jest??

  77. maskana pisze:

    Silmo, bo Onufrzak taki ładny, amerykancki:)

  78. miia1 pisze:

    Świetna notka, Maskano:)

  79. onufry69 pisze:

    ooo ptaszki przyszły. ;)

  80. silmarwena pisze:

    to na hamerykanskich i ładnych już fochnac nie można? A ja właśnie fochne! Nie żebym miała powód, ale w ramach protestu. O.

  81. onufry69 pisze:

    Silmo a ja posunę się jeszcze dalej…nie można. Nie bo nie. :D

  82. maskana pisze:

    Miiu, dziękuję:)
    Chyba wiosna idzie, skoro wbrew wszelkim okolicznościom przyrody instynkt się we mnie zbudził:)

  83. Mirażyk pisze:

    Taaaa, wiosna… U mnie śnieg sypie, sypie… Świata nie widać!

  84. maskana pisze:

    Ulotna, w duszy wiosna, metafora taka czy coś:)))
    Za oknem też Syberia. Brrr. Choć z drugiej strony to można śmiało marzyć o mieście zsyłki Dostojewskiego, Nowosybirsku, Krasnojarsku, Irkucku, Jeziorze Bajkał, potem tylko Swobodnyj oczywiście ze Słożenicynem w dłoni, twierdza w Chabarowsku i już jestem we Władywostoku… Cudowna perspektywa, mimo że zimna:)

  85. silmarwena pisze:

    Onufrzaku, nie przekonales mnie. Bede jako ta Warszawa,co ‚jedna twej mocy urąga, podnosi na cie rękę i korone sciaga’.

  86. silmarwena pisze:

    Maskana, ależ masz perspektywy… ja poproszę jednak coś cieplejszego, najlepiej na stale

  87. onufry69 pisze:

    Silmo…skoro potrzebujesz jeszcze trochę czasu żeby się przekonać. No dobrze. ;)

  88. pstro pisze:

    odejść na chwile od kompa a tu o! czytania co niemiara, wróciłam własnie od dentystki, górna dwójka (ta do otwierania piwa) uratowana!znaczy na wypady majowe jestem przygotowana, tak tak, oznacza sieta biała dwójka na tle tych czarnych do szóstki, że tak ubiegnę Onufrzaka :P

  89. pstro pisze:

    tęsknił ktoś? :> wiecie , że lubię pytania retoryczne :P

  90. onufry69 pisze:

    no ja…spodziewałaś się tego? :P

  91. Mirażyk pisze:

    Ja tęskniłam!

  92. silmarwena pisze:

    wynalazłam w opisach znajomych:
    Życie jest jak szachy… Raz posuwasz królową a raz bijesz konia

  93. pstro pisze:

    chyba SE zaraz go markerem maznę. bo daje po oczach :P

    Ulotna, Ty się nei podlizuj, tylko pisz szybciutko czy zdałaś i jak nie, to przypomnij mi , kogo ja do klapsów wyznaczyłam :P

  94. pstro pisze:

    silma, takie z życia wzięte jakby

  95. silmarwena pisze:

    Pstro, no niby tak… gorzej jak posuwasz konia i bijesz krolowa…

  96. Mirażyk pisze:

    Pstro, jeden zdałam, drugi nie.

  97. pstro pisze:

    nie nie silma, odwrotnie to nie brzmi, wzrokowo też nei brzmi

    Ulotna. no to kara to po raz, po dwa, następnym razem ,przed, Onufrzka Cie przepyta, albo kto tam chętny z panów :P

  98. onufry69 pisze:

    jeśli z tabliczki mnożenia, to niech wali jak w dym :P

  99. pstro pisze:

    z tabliczki mnożenia do szóstek, bo potem się gubisz :P

    nie wiem jak Wy, ale ja jeszcze leżakowanie, indoor i weekend moge zaczynać :>

  100. onufry69 pisze:

    i musiała Ulotną spłoszyć :P

  101. odarty pisze:

    Oo, maskana, jak miło, milutko, gdy pisząc oddajesz część siebie ;) Gratuluję!

    witam serdecznie :)

  102. pstro pisze:

    Odarty! kogóż to moje piekne oczy widzą :> może teraz Ty coś spłodzisz hę? że tak wykorzystam Twoją obecność :D

  103. odarty pisze:

    Mnie widzą, z moim zębem :D

    A mogłabyś być tak miła jak ładna i nie wykorzystywać mnie? Chyba, że nie jesteś ładna! :D /mam ją w okrążeniu :D/

  104. pstro pisze:

    ja Cię dopiero mogę zacząć wykorzystywać /postraszenie go na maksa/ :D
    no dobra! /przełknięcie śliny/ nie jestem! napiszesz? :D

  105. maskana pisze:

    Odarty, ja zawsze oddaję część siebie jak już płodzę, tfu, piszę:) ale miło, milutko za gratulacje dziekuję:)

  106. odarty pisze:

    nie można mnie wykorzystywać na maksa, najwyżej tylko troszeczkę ;)

    nie mogę współpracować z kłamczuszkami ;) /zagrywam drugim asem :D/

  107. odarty pisze:

    maskana, miło mi to słyszeć :) /wkręcam się, że ona może nawet-czasami-trochę lubi/

  108. onufry69 pisze:

    Odarty ja Ciebie lubię całym sobą. ;)

  109. odarty pisze:

    o rany, Onufry :D Błagam Cię! Rozmawiam teraz z dziewczynami :D

  110. onufry69 pisze:

    no dobra, chciałem być przez chwilę wylewny. :P:D

  111. odarty pisze:

    raczej niepotrzebnie, uwierz mi :D Uwierz i zapamiętaj :P

  112. maskana pisze:

    Odarty, mówiła mi, że częściej niż czasami i bardziej niż trochę:)
    A Ty wiesz, że jak mówię to wiem:)

  113. odarty pisze:

    maskana, od takiej decyzji odwołania nie napiszę. O nie :)

  114. maskana pisze:

    Ufff:) I bardzo dobrze. Po co się cofać? Do przodu trzeba isć. Rozwijać się, cię i m(n)ię:)

  115. odarty pisze:

    I bardzo dobrze, że bardzo dobrze ;) Nie umiem chodzić do tyłu, to mi nieco ułatwia sprawę ;)

  116. pstro pisze:

    drzemłam się ! chociaż z położeniem się były trudności, ma mzakwasy i to jak diabli takie, te mięśnie to wymyślili chyba po to, żeby bolały

    Maskana a weź zrób lekki wdech co? :>

  117. pstro pisze:

    Odarty, ale Ty mi moje cudne oczęta mydlisz, że mydlisz to pikuś, ale że ja się tak daję, to mnie zastanawia :D

  118. odarty pisze:

    Mój kolega zwykł mawiać, że skoro człowiek poci się i męczy się podczas wysiłku, tzn. że jest on człowiekowi wskazany, naturalny
    A ja po swoich ćwiczeniach mam w zakwasach barki i nogi. Jutro przypiszę sobie 3 pilsnery :D

    I mnie to zastanawia, że niby się dajesz. Wyczuwam tu raczej zasadzkę. Chyba zaczynasz karmić moje ego, mój niby słowny spryt… :D
    Dalej sobie dopowiedz :P

  119. odarty pisze:

    A tak z zupełnie innej beczki… Śniło Ci się:
    1/ Onufry w garniturze
    2/ Wygrany konkurs w maratonie rowerowym
    3/ Randka z kimś mało ważnym… trochę karłowatym i delikatnie brzydkim
    4/ Przepis na poplamiony obrus :D

  120. pstro pisze:

    kurde Odarty, nic z tych rzeczy… i co teraz? ;D

  121. pstro pisze:

    ja się dziś po indoorze znieczulę jakimś napojem wyskokowym. a potem niech SE bolą mięśnie do rana, będzie mi wszystko jedno :D

    tam zaraz zasadzkę, ot mały planik taki ;D

  122. odarty pisze:

    A teraz to… coś z zupełnie innej beczki :D Spotkałem dziś małych 4 Kamilów Stochów :D To w nawiązaniu do rodzenia dzielnych chłopców ;)

  123. odarty pisze:

    To muszę Ci napisać: nie rozbij sobie głowy o sufit od tych napojów :D
    Widzisz, miałem wyprzedzający plan, który wyprzedził Twój plan :D /już leżysz :D/

  124. pstro pisze:

    szli z nartami pod pachą :D

  125. pstro pisze:

    już leżałam :P, Odarty nie dość że mi oczęta mydlisz, to mnie jeszcze kołujesz, a przeż wiadomym nie od dziś, że ja karuzelom to stanowcze NIE odkąd pamiętam :D

  126. odarty pisze:

    nie, kłócili się kto jest Kamilem Stochem :D

  127. odarty pisze:

    Właśnie, dlaczemu ja mydlę oczy? Lepiej Ci wymydlić plecy, ramie,kostkę… i zmyć tatuaże :D

  128. onufry69 pisze:

    Odarty Ty nie wierz w takie bajki, bo tak naprawdę, to ja jestem Kamilem Stochem. :P:D

  129. pstro pisze:

    tatuaż czy exlibris? :P:D też się zastanawiam dlaczego oczy i tak już po części ślepe do tego :D

  130. pstro pisze:

    Onufrzak z bronka na bronek to Ty jesteś kimś innym :P

  131. odarty pisze:

    Onufry, a nie Maciej Radło? :D

    pstro, a co byś wybrała? Nie ślepe, bo dobrą masz przejrzystość widzenia co do ludzi ;)

  132. onufry69 pisze:

    Pstruśka i vis a vis :P

  133. pstro pisze:

    Odarty, musi to ta intuicja kobieca :D

    Odarty, czy Ty mnie podejrzewasz o tatuaż? mnie, uczuloną na ból ? przecież mi na pobieraniu krwi znika w mig cała solarniana opalenizna i dochodzi jak zza światów głos kobiety „prosze oddychać!” a to tylko jedno ukłucie :D

  134. maskana pisze:

    to jak będzie bo się zgubiłam – Odarty napiszesz coś ślicznego dla nas?:)

  135. Mirażyk pisze:

    Dzień dobry ponownie, tu ;]

  136. Mirażyk pisze:

    Notka to Wam potrzebna nowa… ;]

  137. maskana pisze:

    oj potrzebna… tylko nikogo do napisania:)

  138. odarty pisze:

    Właśnie, intuicja to dobry temat do popisania i rozważań późnijeszych ;)

    pstro, podejrzewam Ciebie o mega spryt. To na pewno ;)
    Tatuaże czy kolczyki, balsam imbirowo-grejfrutowy czy kawowy, jak to różnica, wszak to tylko dwa zmysły.

    maskana, obawiam się, że będę w sb-nd dość zajęty. Pisząc w męskim towarzystwie we wrażliwych klimatach to jak debilizm w ich oczach :D

    Oo, ulotna ;) A może Ty!

  139. Mirażyk pisze:

    Odarty, że co ja? Coś mam na twarzy? Wiedziałam…

  140. miia1 pisze:

    Witajcie. Dzisiaj lakonicznie, bo dzień senny i weny brak. Szlag.

  141. migoszka pisze:

    Dzisiaj kiedy wybrałam sie w swoją blogową wycieczke po wordpressie,gdzieś wcisnęłam,gdzies kliknełam i tak oto znalazłam sie u Ciebie.I zaczytałam.Może dlatego że drzemie we mnie taka chęć macierzyństwa,pragne być matką,pragnę kiedyś użyć twoich słow i powiedziec „macierzyństwo jest cudem,mimo wszystko”.

    Jesli pozwolisz,przysiade sie i poczytam Ciebie :)
    Pozdrawiam szczęsliwą mamusie i małą kruszynke :)

    • maskana pisze:

      Migoszko, witam Cię bardzo serdecznie. Mamy kawę, herbatę i chyba coś mocniejszego. Mówię „chyba” bo ostatnio klucz do piwniczki był w Onufrowym waciaku – i nie wiem czy jest tam teraz po co zaglądać:)
      Przysiądz i czytaj. I pisz, jak tylko jakaś myśl Cię dopadnie. Jak nie dopadnie to też pisz – autopsyjnie wiem, ze działa:)
      Już teraz życzę Ci, zebyś mogła stanąć oko w oko z tym cudem, bo warto – mimo wszystko:)

  142. odarty pisze:

    Ulotna masz wypisaną ogromną chęć pisania na chwałę pstro ;) (w pierwotnie pisanej wersji z pstro prawie pastor się wyklikał :D)

    miia, co u Ciebie poza brakiem witamin W,E,N,A? ;)

    migoszka, chcesz się zamienić na awatarki? ;) Witaj :)

  143. Mirażyk pisze:

    Odarty, że pisać na chwałę Pstro? Nie, ja piszę na czyjąś sławę… :D

  144. odarty pisze:

    To zrobimy teraz mały zwrot w naszych rozmyślaniach ;)Przyczepię się do słowa „moje” („Dziecko – moje małe wszystko?”), ponieważ z mojej ocenie, całkiem słabego znawcy, nie powinno się traktować dziecka jak swojej własności. To oddzielny byt, indywidualność, ktoś zupełnie inny, niż my sami…
    …ale notka i tak cudna ;)

  145. maskana pisze:

    Odarty, mógłbyś się przyczepić gdyby ta notka nie była moja i jeszcze gdyby na końcu nie było znaku zapytania:)
    Ale notka moja i jest znak zapytania, więc się nie przyczepiaj:)))
    A jeśli te dwa argumenty to za mało, to mogę jeszcze podać jeden. Taki z którym wszelka polemika nie ma sensu – nie przyczepiaj się bo nie:)))

  146. odarty pisze:

    haha… nie uwierzysz, ale uwierz, bo sądziłem, że właśnie tej linii obrony użyjesz ;)
    aa, i jeszcze jedno, czasami się Ciebie nie posłucham i trochę się poczepiam, by do rozmów dolać nieco oliwy… bo tak postanowiłem :)

  147. maskana pisze:

    Odarty, bo to jedyna i słuszna linia naszej partii:)
    Ojej, skoro musisz to się czepiaj;) w koncu mężczyzną jesteś:)
    Ja i tak Ci Fszystko wybaczę:)

  148. odarty pisze:

    fuu, tylko nie polityczne wykrzywione oblicze prawdy :D

    Muszę się czepiać, bo przecież właśnie reprezentuję mężczyzn… a nie mogę ich zawieźć ;)

    maskana, znasz temat „Radykalnego Wybaczania”?

  149. Cyniczna uczta. pisze:

    Ja jestem dzieckiem, no jestem! I jestem swoja!

  150. maskana pisze:

    Odarty, masz kiepskie polityczne wzorce, skoro Ci obraz wykrzywiają:)
    Tematu nie znam bo nie wybaczam… ale czekaj /poleciała po michę popcornu i usiadła wygodnie/ no to możemy zaczynać:)

    Ulotna, wszystkie dzieci nasze są:)

  151. miia1 pisze:

    Odarciuchu, cześć stary. U mnie doskonale, tyram jak tyranozaur. Otwieram wino ze swoją dziewczyną ( czyt. ze sobą) i zamierzam się ZRELAKSOWAĆ. Dlatego poczytam o tym wybaczaniu. Radykalnym.

    • odarty pisze:

      mogę Ci sprzedać używaną, dwa razy używaną, książkę… za cztery wina, o ile na stronie 63 nie będzie Ci przeszkadzać plama z kawy. Kartki się nie sklejają, bo kawa była bez cukru ;)

  152. odarty pisze:

    Otóż to ulotna ;)

    maskana, polityką zupełnie się nie interesuję, i nawet nie wiem na kim się wzorować. Taki niemodny jestem :D

    temat: wybacza się dla samego siebie, tzn. po to by nie nosić w sobie tego obciążajacego bagażu. Sobie, nie komuś. Kogoś często to zwyczajnie może nie obchodzić co my sobie robimy ze swoimi myślami i stanem emocjonalnym. Teoria dość ciekawa i nawet sprawdza się w życiu, ale to mój odbiór i moja ocena ;)

  153. miia1 pisze:

    Odarty, używana książka za używane wina. Albo używanie, albo mi radykalnie wybacz tę handlową żyłkę ;)

  154. miia1 pisze:

    Że się wtrącę. Ta teoria bardzo mi odpowiada. Brak wybaczeniu to taki kamulec w sercu. Obciąża, przygniata, zatrzymuje w miejscu.

    • odarty pisze:

      chcesz teraz mi podwoić rację wina? ;)

    • miia1 pisze:

      Wiesz, przyszło mi teraz do głowy, że jak Cię spoję, będziesz łatwiejszy :) Ale mogę to zrobić całkiem bezinteresownie. Trudy też mi nie obce.

    • odarty pisze:

      jestem łatwy i przejrzysty do odczytania, klarowny i szczery, więc zastanów się czy warto we mnie inwestować

  155. odarty pisze:

    Jeśli używane tylko do połowy lub 5/8, to wchodze w to ;) Wybacz mi, ale nie mogę Ci wybaczyć, bo nie osądziłem Cię. Transakcja jest do strawienia ;)

  156. maskana pisze:

    wolę, żeby mi nikt psikusów nie robił, żebym potem wybaczać nie musiała. Psikusy lekkie – było minęło. Psikusy ciężkie – przepraszam czy my się znamy?
    I tyle. Dla mnie, dla ciebie, dla was, dla nich.
    Na szczęście trafiam na samych dobrych człowieków. Raz mi się taki mniej dobry przytrafił. Odpoznałam się z nim. Nie ma człowieka – nie ma komu wybaczać. Życie jest zbyt krótkie, żeby się szarpać z czynami ludzi, którzy na to nie zasługują. I zbyt piękne, żeby pielęgnować urazy. Albo się kochamy, albo się nie znamy. End of story:)
    Przy czym może ja się nie znam i może się jeszcze poznam. Przedstawiłam stan na dziś:)

  157. miia1 pisze:

    Maskana, mówisz o odcinaniu się od wszelakiego rodzaju „syfów”. ALe żeby się odciąć naprawdę, trzeba właśnie sobie emocjonalnie pozamiatać.
    Odarty, to był taki kokieteryjny zwrot grzecznościowy. Gdybym poczuła choćby cień osądzania, dowiedziałbyś się o tym pierwszy:)

  158. odarty pisze:

    maskana, psikusy to pewnie niepożądane zjawiska, jak sobie domniemuję, niepożądane Tobie.
    Tak sobie myślę, czy to każdy musi raz trafić na tego mniej dobrego człowieka? I jeszcze sobie myślę czy ten człowiek rzeczywiście takim jest, czy był tylko takim w relacji do nas, a jeśli to drugie to dlaczego? Namnożyłem pytań, ale kto uniesie ciężar odpowiedzi ;)

  159. odarty pisze:

    miia, de Mello ciekawie napisał: dokądkolwiek się udasz tam zabierzesz ze sobą swoje myśli

    jest też inna szkoła, dość debilna (chyba lub nie)zakładająca składanie podziękowań swoim „oprawcom” za to, że sprawili iż mogliśmy stać się piękniejsi duchowo :)

  160. maskana pisze:

    Miiu, ale to odcinanie właśnie tak działa. Ciach i terapia zakończona. Myślę, że to kwestia samooczyszczenia. Albo choroby:) Nie wspominam, nie zadręczam się, nie doszukuje. Emocjonalne niebo. Ewentualne wnioski na przyszłość, zgodnie z tym co babcia staruszeczka mówiła.

  161. miia1 pisze:

    Z tym pięknem duchowym to bym właśnie dyskutowała. Często „oprawcy” zabijają tego ducha, zamiast go wzmacniać. A przynajmniej czynią zawieruchy, trudne do wyprostowania. To jakaś szkoła pątnicza, jak rozumiem? ;)

  162. miia1 pisze:

    A propos „ciach”, przypomniałaś mi Maskano scenkę rodzajową w windzie. Mała dziewczynka i mały chłopczyk z babcią, dziewczynka dzierżąca w dłoniach nożyczki i zwracająca się do braciszka: Coś Ci utnę, niuniu!

  163. miia1 pisze:

    Idę napisać notkę o Warszawie, zapraszam do siebie za jakąś godzinkę :)

  164. silmarwena pisze:

    Maskana… piękne…szkoda ze nie daje wiary.

  165. odarty pisze:

    miia, a cholera wie co to za cholerstwo z tą „pątniczą” teorią, ale wiem jedno, że całkiem łatwo kochać tego, kto dla nas jest miły, oddany, uprzejmy, piękny. To nie jest duży wysiłek, to zwykła przyjemność, to wręcz nieokiełznane szczęście ;)

    maskana, muszę to przemyśleć, bo nie jestem pewien, że tak jest, ale piszę to na podstawie swojej obłudnej wewnętrznej piękności. Wybaczyłem, ale wolałbym się nie spotykać z tą osobą…

  166. miia1 pisze:

    Jakby tak się dobrze zastanowić, Odarty, to dlaczego mielibyśmy kochać kogoś, kto jest dla nas niemiły, obcy, nieuprzejmy i wredny? Wkładam kij w mrowisko, bo ostatnio oglądam sobie z każdej strony zjawisko poświęcania się w imię miłości. Czyż nie jest tak, że po to jesteśmy z kimś, aby było nam pięknie, miło, blisko, ciepło i bezpiecznie? Po prostu przyjemnie? Dlaczego ma nam się kochać „trudno”? W imię jakiej teorii?

  167. miia1 pisze:

    Rozpisałam się, ale co tam. Dodam jeszcze, a propos dzieci ( żeby do notki nawiązać) pewien dialog z moim dziecięciem:
    -Mamo, bo Ty to byś chciała mieć dom hippisowski. Make love not war.
    – A wolisz konflikty?
    – Nie. Dobra, niech będzie ta love… – burknęło pokonane miłością dziecię.

  168. maskana pisze:

    Miiu, dziewczynka wyczuła najczulszy punkt braciszka?:)

    Silmo, wiary?

    Odarty, każdy sądzi po sobie. Nie twierdzę, ze to co na mnie działa działać bedzie na innych. I nie mam pewności, czy fakt, że teraz działa potwierdzi się w przyszłosci. Mogę mieć tylko nadzieję. Nadzieję, że mnie złe człowieki omijać będą. A jak już mi się jakiś trafi, to że się odpoznam i znów będę wolna:)

  169. odarty pisze:

    miia, masz rację, po co mamy kochać kogoś nie mając nic w zamian (przyjemność=zapłata). Zaryzykuję jeszcze inaczej. Nie poświęcamy się tak naprawdę dla kogoś. Uważam, że raczej jest to karmienie naszej wyimaginowanej wspaniałości. W ten sposób dajemy sobie przeczucie, że jesteśmy wspaniali, wyrozumiali, wszechmądrzy, a to tylko zwykłe zabieganie o przyjemne odczucia. To jeden z wielu sposobów.
    Mam dla Was złą wiadomość: przejrzałem Was :D ;)

    miia, może warto kogoś kochać bez celu; chociaż dla celu, ale zaraz do tego dojdę; bo kochanie to wysyłanie pozytywnych myśli, a jeszcze inna teoria mówi, że ludzie mają skłonności być częściej dobrzy kiedy tak ich postrzegamy ;)

  170. miia1 pisze:

    Odarty, mnie nie trzeba przeglądać specjalnie, bo nie mam jakichś oporów, żeby się z wnioskami swemi obnażać.
    I nie sądzę, byś ryzykował wiele, znajdując w pojęciu poświęcenia „załatwianie sobie czegoś dla siebie”. Każdy altruizm na swoje egoistycznie, cudnie zamaskowane dno. Wolę rozmowy o wymianie, takie wprost, czytelne. Może to „odarte” nieco z mitu romantycznego, ale romantyczne mity są przedmiotem mojej silnej kontestacji. Nawet w miłości wolę pozytywizm ;) Ale też bez poświęcenia, na Siłaczkę się już chyba nie nadaję.
    Kochanie z celem czy bez celu… toś zadał bobu teraz. Idę pisać tę notkę warszawską.

  171. odarty pisze:

    po bobie są niestrawność ;) Poza tym masz rację. Tak w ogóle to żartowałem z tymi teoriami. One nie istnieją, wszystko wymyśliłem ;) :D

  172. pstro pisze:

    ledwo zsiadłam z rowera a tu tyle czytania! a weźcie no ! miluchy moje /potarmoszenie każdego z osobna za policzek/ :D

  173. miia1 pisze:

    Wkręcasz mnie jak korkociąg w wino… Zapraszam za jakiś czas w krainę murali stolicznych. Po takich dywagacjach zajmę się sztuką, czyli tym, na czym się znam najlepiej ;)

  174. mafiażoliborska pisze:

    kurwa, ale się tu wkręcacie, ja pierdolę. Stare pruchna, które wstydzą się wyjść na ulicę, wkręcają się. Nikt ich nie rucha, muszą się wkręcać

  175. maskana pisze:

    nowa notka potrzebna od zaraz!

  176. mafiażoliborska pisze:

    pewnie jakaś jebnięta cenzora, lub jebnięty cenzor wywali te wpisy. chuj wam w dupę

  177. mafiażoliborska pisze:

    maskana to kurwa ja napisz, równie durną jak ta

  178. maskana pisze:

    Dla Ciebie PANI MASKANA i to tylko gdybym zgłosiła taki akces. Nie zgłaszam – nawet jak zmienisz ten plugawy jezyk na kwieciście romantyczny.

  179. odarty pisze:

    miia, chyba dziś nie będę mógł. Pracuję, a sztuka wymaga innego stanu ducha, bardziej mniej przyziemnego :)

  180. onufry69 pisze:

    Ciężko tu wejść, ale jak juź wlazłem, to nie wychodzę będę się trzymał nawet fugi tu na podłodze :P:D

  181. Cyniczna uczta. pisze:

    Wieczornie… Mam kawę, chałwę i książki.

  182. maskana pisze:

    Pstro, zlituj się:)

  183. odarty pisze:

    onufry, na nicku mafia weszło Ci się lepiej :D

  184. onufry69 pisze:

    Odarty o tak, ale zachodzę w głowę i nie wiem dlaczego :D

  185. miia1 pisze:

    Uporałam się z nocią. Zapraszam bezczelnie do siebie, bo tam nie muli. A co do stanów ducha, Odarty, to zapewniam, że nic ciężkawego. Taki sobie tam, street- art.

  186. pstro pisze:

    maskana nawet nei reaguj na takie szumowiny, następny komć wyleci stąd, wpis dałam, a co! :P

    i bądź tak miła zerknij do mnie na chwilę:>

  187. odarty pisze:

    podpowiem, mafia otwiera wszelkie drzwi ;)

    zapraszasz? A wino jest ;) Użyjemy do wyczulenia zmysłów

  188. maskana pisze:

    Pstrusiu, bym zignorowała gdyby się nie zwróciło bezpośrednio do mnie. Ale się zwróciło, a Ty wiesz jaka ja kulturalna jestem:)))

  189. Adamaszek pisze:

    Powiem szczerze Mask, że gdyby nie to, że to już nie pierwsze moje dziecko, to ta notka, na którą trafiłam całkowicie przypadkiem, byłaby w stanie mnie przestraszyć;P Ale ja już to wszystko raz przeżyłam w praktyce, więc mogę mieć tylko nadzieję, że będzie lepiej niż poprzednio, lub że nie będzie gorzej :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: