New Age

Zasypiałam z kradnącym oddech przeświadczeniem, że cała konstrukcja mojego życia trzyma się w jednym kawałku na słowo honoru, jak drzwi na zardzewiałych zawiasach. Ciemność zakryła węzły zasupłane za dnia. Niesamowita plastyka oczekiwań i zwątpienia. I ten smutek, który niczym jesienna wilgoć, przenikał wszystko.

okno

Obudziły mnie pierwsze promienie słońca nieśmiało zaglądające do sypialni. Wtuliłam się mocniej w zimno atłasowej pościeli nasłuchując odgłosów budzącego się do życia miasta, próbując dostrzec coś dużego w czymś co z pozoru wygląda nieznacznie. I w tamtej chwili zrozumiałam, że dużo ważniejsze od tego czego chcę jest to, czego nie chcę, i że wolę być blisko ptaków niż marzyć o skrzydłach.

Zupełnie nie rozumiem jak mogłam przeżyć tyle lat nie doceniając poranków…

Reklamy

234 Responses to New Age

  1. pstro pisze:

    jak człek nie ryknie (w mankiet podomki)jak nie naobiecuje, to normalnie trza się prosić tydzień, a tak o! :)
    cudna notka, takie pisane pod presją /dodanie jej do listy kontaktów :D:P/ to Ci najlepiej wychodzą , kochana taka :)

    • maskana pisze:

      „…takie pisanie pod presją…”
      napisała Pstro odkładając obcęgi, którymi wyrwała 3 (słownie trzy) paznokcie z prawej ręki mask, że o ostatniej górnej dwójce nie wspomnę

    • pstro pisze:

      będziesz miała pretekst, żeby się ze mną na majówki zabierać, bo moja dwójka jest, dynda ale jest :P:D

    • maskana pisze:

      jak do tego dodać Twój ulubiony tygodnik „Życie farmera” to od razu wiadomo, że 4 morgi ziemi pod lasem masz:P:D

    • pstro pisze:

      miałaś plakat tego zespołu nad łóżkiem, to zaczęłam go słuchać, doskonale współgra z filcakami co nie?:P:D

  2. onufry69 pisze:

    notka słaba, taka zupełnie o niczym. były lepsze.
    to coś dużego najpierw wyglądało nieznacznie? nie żebym se coś teraz wyobraził. :-P
    atłasowa pościel….heloł!

  3. pstro pisze:

    Onufrzak Ty nie śpisz? nie może być!
    musi merytoryczny komć ćwiczyłeś cały wieczór :P

  4. Wizja pisze:

    Notka fajna – tyle,że > ja świetnie rozumiem ludzi , którzy nie doceniają poranków. Dla mnie mogłyby w ogóle nie istnieć.
    Ale taki zmierzch wczesnym latem i młoda noc TO JEST TO.

  5. pstro pisze:

    ja poranki i owszem , ale tak kole 10tej

    • Wizja pisze:

      Ano, kole 10-tej też zdzierżę Ale jak mi kawę dostarczą zanim wstanę

    • pstro pisze:

      jako że kawy nie piję, to zadowolę się dostarczonym śniadaniem :D

    • Wizja pisze:

      śniadania to mi nie dostarczają ale ja tę małą ciemną rzecz / kawę/ interpretuję jako coś dużego . JAK W NOTCE prawie.

    • martindelest pisze:

      Pstro – tzn. że jeszcze nigdy nie przespałaś całej nocy w oczekiwaniu na wschód słońca. Wschód nad Bieszczadami – czysta, żywa magia… zobaczysz, poczujesz raz i zrozumiesz ;)

    • pstro pisze:

      Marcin Ty mnie Bieszczadami nie szczuj, bo to moje najulubieńsze, najukochańsze i tam wracam wciąż i wciąż i końca nie widać :)

    • martindelest pisze:

      Ale ja wcale nie szczuje – ja po prostu w tamtych stronach się wychowałem :P (i umiem śpiewać :P )

    • pstro pisze:

      cudnie! ja tam jeżdżę kiedy tylko i obiecuję sobie po 7 godzinach na Rawki,że nigdy więcej i co? wspinam się raz nasty…w tym przypadku pochwalam moją słabą silną wolę :D

    • martindelest pisze:

      Ja uwielbiam trasę Smerek – Przełęcz Orłowicza – Połonina Wetlińska. Tylko koniecznie w tej kolejności. Jak wyjdziesz odpowiednio szybko na Smerek meldujesz się pierwsza w zupełnej samotności i totalnej ciszy nawet w środku sezonu, a i tłum turystów i kolonii na Wetlińskiej złapie Cie dopiero w środku trasy.

    • pstro pisze:

      ja Połoninę Wetlińską „atakowałam”od strony Wetliny gdzie dojeżdżaliśmy busikiem, jak schodzilismy czekał już samochód :D

    • martindelest pisze:

      Spróbuj kiedyś odwrotnie – podejście na Smerek stosunkowo mało przyjemne, ale ta cisza i wiatr na prawdę to wynagradzają, a i Chatka Puchatka wówczas potrafi na prawdę ucieszyć (do tego stopnia to lubię, że to jest dla mnie obowiązkowy obchód co roku- mogę nie mieć czasu na nic innego, a tam pójdę)

    • pstro pisze:

      Maskana mi właśnie napisała :

      00:36 ~ Maskana: pstro, posłuchaj, a jak napiszę w komciu : ja szłam szlakiem czerwonym do rezerwatu „Zwiezło”
      Wędrówkę rozpoczynamy przy dworcu PKP w Komańczy, można tutaj zostawić samochód.. Kierujemy się w kierunku miejscowości Prełuki. Przekraczamy most na Osławicy i kierujemy się asfaltową drogą w górę, szlak odbiega w prawo, nie mniej jednak drogą asfaltową także dojdziemy do celu. W Prełukach pokonując most na Osławie warto zwrócić uwagę na 2 ostatnie domy można tam skorzystać z noclegu oraz zjeść pyszne pierogi. Szlak wiedzie cały czas drogą wspinając się na widokowy szczyt z odkrywką piaskowcową po lewej stronie. Stąd rozpościera się przepiękny widok na urokliwe fragmenty rezerwatu „Przełom Osławy Pod Duszatyniem”. Widoczny przełom rzeki z przerzuconym nad nią mostkiem torowiska Bieszczadzkiej Ciuchci dostarcza niezapomnianych wrażeń estetycznych. Odważni kierowcy bądź właściciele samochodów terenowych mogą pokusić się o skrócenie trasy o 2 godziny, dojeżdżając do Duszatynia. Ruszamy nowo wyznaczonym odcinkiem szlaku , wcześniej wiódł on drogą leśną często wykorzystywaną do zrywki i wywozu drewna. Niemniej jednak, gdy nie ma błota możemy iść drogą przy niej po prawej stronie znajduje się niewielki wodospad. Wędrując przez bukowy las na stokach Chryszczatej docieramy rezerwatu Zwiezło. Wracamy tą samą trasą

      to myślisz, że się nie wyda, że guglałam?

    • pstro pisze:

      Chatka Puchatka wówczas potrafi na prawdę ucieszyć

      przypomnij tam sobie ceny :D

    • martindelest pisze:

      Maskana wyda się… A dla mnie Bieszczady to nie wydumane trasy, z cudownymi domkami z pierożkami i wodospady, a wysokie górki, gdzie można wyjść ponad linię lasu i usłyszeć wiatr i siebie samego.
      Ceny są nieuprzejme, ale ja i tak zawsze idę dalej :P Chatka Cieszy z racji tego, że to koniec trasy… choć po zejściu na dół zawsze mam ochotę ruszyć od nowa :P :P

  6. onufry69 pisze:

    śpię. przez sen pisałem. :-P

  7. pstro pisze:

    Onufrzak Ty do mnie piszesz a zmyslasz jak do oPcej, może i mnie nie pamiętasz po takim czasie,ale niestety to ja :P

  8. onufry69 pisze:

    nie no po spacji poznałem. :-P

  9. pstro pisze:

    poprawiłam :P teraz mnie poznasz po merytoryczności, bądź czujny :P

  10. pstro pisze:

    że niby Maskana chrapiesz? akurat :P

  11. pstro pisze:

    wstałam zwabiona zapachem jajecznicy, o tej porze wstałam !! /rozglądanie się na boki czy wzbudziłam tym podziw/ wstawać śpiochy!;>

  12. onufry69 pisze:

    Ci z ósmego piętra znowu jajecznicę robili? sam cholestelor i to ten zły. :P

  13. pstro pisze:

    ja jestem dobra więc jakby się bilansuje, więc jak będziesz jadł jajecznicę to musowo miej przed oczami mnie i nie po to żeby Ci apetyt miał przejść (że tak Cie ubiegnę) :P

  14. maskana pisze:

    obejście ogarnięte, ogony nakarmione, ziemianka zaopatrzona więc z czystym sumieniem można zasiąść przy kawie.
    I zasiadłam:)

  15. maskana pisze:

    Angie lajknęła ale żeby się tak odezwała to nie… wstydnisia taka:)

  16. violamalecka pisze:

    A komary szaleją… szaleją…
    Niech ich… trafi!!!
    Do lasu wieczorem trza będzie
    chyba zbroję wkładać.

  17. odarty pisze:

    „Ciemność zakryła węzły zasupłane za dnia”
    Ciemność kiedyś się skończy. Już tylu proroków o tym mówiło ;)

    maskana, smutku nie można karmić ;)

    „… i że wolę być blisko ptaków niż marzyć o skrzydłach.” – świetne :)

    Uwielbiam poranki… odkąd…

  18. odarty pisze:

    „Przychodzę z wizytą, żeby odsłonić okna
    Nawet , gdy nie chcesz już słyszeć, że jutro kolejny dzień,
    I obiecuję Ci, że jeszcze zobaczysz słońce…” ;)

  19. pstro pisze:

    najwazniejsze że: smutek jest jak pochód – przechodzi / by Stachura :)

  20. maskana pisze:

    wróconam. I też się cieszę:)

  21. maskana pisze:

    zakochałam się…

  22. pstro pisze:

    też wróciłam /napisała i klapła/

  23. elatroska pisze:

    Pozdrawiam kawiarnię bardzo serdecznie.Myslę o was nieraz ale czasu mam mało !Trzymajcie się zdrowo i słonka w sercu zyczę!!

  24. anythinglady pisze:

    czasem bycie kimś niepozornie nie ogromnym w świecie i żadnym tam papieżem ludzkości- to bycie sobą, czyli potęgą.
    bez smutków Maskanowy Pysiaczku <3

  25. odarty pisze:

    gramy?

    ps. Do Diany chodziłem na jogę :)

  26. maskana pisze:

    obejrzałam dziś Oszukane. I tak jak się spodziewałam historia zrobiła mi na wyobraźnie. I to tak bardzo, że dziękuję temu_na_górze, że dzieć jest moim klonem. A jeszcze większe wrażenie zrobiła na mnie Katarzyna Herman… zagrała genialnie.
    Polecam bo to jeden z tych obrazów, które zostają przed oczami po wyjściu z kina. I nawet pewne niedociągnięcia nie są w stanie tego zmienić.

    dzień dobry bardzo:)

  27. maskana pisze:

    ja czułam, że jak film zachwalę to wszyscy do kina polecą…

  28. graforoman pisze:

    Siemanko Alterniarze.
    Łypnąłem okiem w dawno nie odwiedzane czeluście internetu, a tu bez zmian, same gaduły ;) I to jeszcze na dzień dobry mojemu gatunkowi dokuczają.

  29. graforoman pisze:

    Alternatywność wyżej wymienionego została dla mnie urzędowo zakazana. I mam na to papier. :)

    • maskana pisze:

      i tego (papieru) się trzymaj:)

    • Wizja pisze:

      Nawet nie pytam,gdzie masz ten papier.

    • Wizja pisze:

      Dzięki za tego bejs-bola Mask, liczyłam,że znajdę tu zrozumienie.

    • graforoman pisze:

      Papier – święta rzecz. Mam zwyczaj przestrzegać zapisanego. :)

    • Wizja pisze:

      Jejku , Grafo to referent czy „wręcz” urzędnik ? To jest szansa.

    • gaduszka pisze:

      Graforoman – Papier święta rzecz – nie sposób odmówić słuszności tej wypowiedzi.

    • maskana pisze:

      a ja się zgodzić nie mogę.
      Papier nijak się ma do świętości.
      Papier to papier. Symbol. I nic więcej.
      Co innego miłość i odpowiedzialność za to uczucie, a co za tym idzie odpowiedzialność za drugą osobę, i za słowo wypowiedziane. Bez tego papier jest jedynie makulaturą.
      /pomędrkowała o świcie/:)

    • gaduszka pisze:

      Myślę też Mask, że to jest kwestia tego, co jest powodem, a co dowodem. Papier jest dowodem na związek dwojga ludzi oparty na miłości, który to związek jest świętością.

      Miłość zaś przeważnie jest powodem zamieszania i stworzenia oparcia w papierze.

      ale też żyjemy w czasach, w których nie każda miłość musi mieć poparcie w papierze, by żyć

    • maskana pisze:

      ładnie ujęłaś zagadnienie Ada…

      Tyle, że to wszystko co napisałaś pasuje do wstępu.
      Potem jest rozwinięcie – życie…
      I zakończenie. Chyba częściej profanum niż sacrum… w zupełnym zapomnieniu co po powodów i dowodów.
      Na szczęście „chyba częściej” nie jest regułą więc wciąż mamy szansę na świętość jakkolwiek by ją rozumieć i czymkolwiek podpierać:)

    • gaduszka pisze:

      Mask, powiedz to ludziom, którzy żyją bez ślubu, jak malżeństwo i w szczęściu po 30 lat i dłużej, a zobaczysz, że Cię dosłownie zrównają z ziemią, czego naturalnie Ci nie życzę.
      Ja do bycia świętą bynajmniej nie aspiruję. Co najwyżej do bycia szczęśliwą i dającą szczęście najbliższym

    • maskana pisze:

      zrównają z ziemią???
      a z jakiego powodu?
      mając jakieś zdanie na dany temat ujmuję komuś? krzywdzę? zabieram?
      Ciekawy sposób postrzegania ROZMOWY:)
      Ada, ja rozumiem że się różnimy ale zeby aż taki błąd w komunikacji? Przeczytaj raz jeszcze co napisałam. Może zrozumiesz…
      A tak z czystej ciekawości – co miałabym powiedzieć?
      Bo jedyne co mogłabym to to co już powiedziałam – papierek nie jest świętością i nie definiuje szczęścia.

    • Wizja pisze:

      Papierek nie jest świętością ale przysięga / z Bogiem jako świadkiem / to już tak. No i ta przysięga też skutkuje jakimś papierkiem , który zresztą – podobnie,jak ta przysięga, nie gwarantuje wieczystej miłości dwojga.
      Tyle,ze taka przysięga jakby bardziej mobilizuje do walki o jej dotrzymanie.
      Ale co z tego…? Wszak nie przymusisz serca do kochania / trwałego/ a ciała do .po………ania / też trwałego/ . Tak ludzie godają.

    • maskana pisze:

      mają rację. Te ludzie:)

    • maskana pisze:

      teraz jeszcze zatrzymałam się przy przysiędze.
      Kwestia wiary i postrzegania.
      Dla mnie miłość i bycie razem już jest przysięgą.
      I nie ma znaczenia kto/co tej świętości świadkuje.

    • Wizja pisze:

      Tak -ci myślę.Sądzę,że Ada mówiła o „wdeptaniu w ziemię” dla uświadomienia nam- siły reakcji tych osób po 30-tu latach bez papierka. Zastosowała chwyt literacki i tyle.

    • Wizja pisze:

      Maskana – jasne,ze to kwestia naszej „przynależności” ale też i przypisanego nam FUKSA życiowego.

    • graforoman pisze:

      Jam jest człek prosty, przyziemny. Co je napisane to takl ma być ;) I są jeszzcze te no… jak im tam… miłoście, uczucia i inne te co to ich nie widać, a są. A jak się przyczepio to choćby człek się zaparł i łomem podważał, to się cholery jedne nie odczepio. I tak te one co ich nie widać opętajo człeka, że i alternatywne łona nie kuszo, nie ciągnie człeka do złego. :)

    • maskana pisze:

      chwyt literacki?
      aaa to teraz rozumiem dlaczego nie zrozumiałam – ja nie piję w literackach, tylko w szklankach:D

    • Wizja pisze:

      Grafo…! ale ten „rekwizyt” zajął na dłużej twoją uwagę .Ha,ha.
      A w ogóle, czy myśmy się nie poznali w zeszłym roku w piwniczce u Pstro?

    • Wizja pisze:

      Noo, ja ciebie Mask też rozumiem w tem momęcie.

    • gaduszka pisze:

      „Potem jest rozwinięcie – życie…
      I zakończenie. Chyba częściej profanum niż sacrum… w zupełnym zapomnieniu co po powodów i dowodów.”

      Mask, nie całkiem rozumiem Twoją odpowiedź. Miałam na myśli to, że ludzie, którzy lata żyli w szczęśliwym związku (choć bez ślubu, czyli w grzechu) i na koniec powiesz im, że popełnili Profanum – nie licz na ich zrozumienie nie będą mieli dla Ciebie litości. Choć może wyraziłam się zbyt „poważnie”, może po prostu popatrzą na Ciebie z uśmiechem i pokiwają głowami. Tak, może to będzie lepsza reakcja.

    • gaduszka pisze:

      Mask, jak teraz patrzę na Twoją odpowiedź, myślę, że nie wiem, jaka jest Twoja definicja świętości – myślę, że najprawdopodobniej nie pokrywa się z moją. Ale to nie oznacza oczywiście, że nie jestem mimo to wcieloną świętością :P

      No i oczywiście nie papierek jest świętością, tylko święty i nierozerwalny sojusz dwojga serc, którego dokument pozostaje tylko przypieczętowaniem, choć niekoniecznym.

      I wydaje mi się, że nie ma to nic wspólnego z Sacrum, czy Profanum.
      Ja nigdy bym się nie sprzeniewirzyła swojej miłości, taka ułomność, lub cecha charakteru zwana stałością (przez innych może upośledzeniem – nie wnikam)
      To tyle tytułem podsumowania, jak mi się zdawało, koniecznego.
      Bardzo bym chciała częściej się widywać

    • maskana pisze:

      no i tak jak myślałam – błąd w komunikacji:)
      Pisząc „I zakończenie. Chyba częściej profanum niż sacrum… w zupełnym zapomnieniu co po powodów i dowodów.” miałam na myśli wieloletnie związki bez wzgledu na to czy poślubione przed Bogiem, urzędnikiem czy sobą.
      Jak się tak rozejrzeć wokół to „chyba częściej” widzi się pary które po wielu latach żyją obok siebie(profanum), a nie z sobą (sacrum). I właśnie to miałam na myśli.
      A jeśli chodzi o „legalizację” – nigdy nie marzyłam o białej sukni, pełnym kościele i weselu z 200 gośćmi, co za tym idzie papier nigdy nie był w kręgu moich zainteresowań:)

    • Wizja pisze:

      Ada- stałość to zaleta ALE co sądzisz o stałości po latach – wobec braku stałości tej drugiej strony ..? Taka jednostronna stałość to już głupota czy jeszcze coś wartościowego ?

    • gaduszka pisze:

      Wizja, jeżeli stałość jest z jednej strony, ale związek wciąż istnieje i druga strona chce walczyć, to zaleta. Jeśli związek nie istnieje – coż, nie można komuś zabronić kochać, jeśli ta miłość jest częścią jego tożsamości. Nie można żyć w zakłamaniu

    • gaduszka pisze:

      Mask, myślę, że nie ma reguły mówiącej, że takie pary widzi się częściej, a takie rzadziej. Znam wiele par, które potrafią fantastycznie się ze sobą dogadywać, także starzeć. Najważniejsze to właśnie nie sprzeniewierzyć sie miłości.
      Powiem Ci, że ja też kiedyś nie marzyłam o legalizacji swojego związku, myślałam, że to nic nie zmienia. Ale potem zrozumiałam, że nie ma nic wspanialszego niż rodzina, wspólnota połączona ze sobą na dobre i na złe. Wszystko zaczyna się w momencie, w którym uda Ci się spotkać odpowiedniego człowieka. A własna rodzina to uczucie tak wspaniałe, że nieporównywalne z niczym innym :))

    • maskana pisze:

      Ada bardzo się cieszę Twoim szczęściem:)

    • gaduszka pisze:

      Dziękuję Mask. I najważniejsze, nie poddawaj się, dopóki sama nie spróbujesz! :))

    • maskana pisze:

      Ada zakładanie czegoś, bez wiedzy podpartej faktami, bywa mylące:) no ale ciężko o wiedzę w rzeczywistości wirtualnej więc jesteś usprawiedliwiona:)

  30. gaduszka pisze:

    Merytorycznie, Mask, tekst tej notki jest baaardzo pesymistyczny, chociaż udaje euforyczny. Czy mogę spytać, dlaczego?

    • maskana pisze:

      Ada mogę jedynie spekulować gdyż, bo, ponieważ to nie autobiografia:)
      Ja bym powiedziała, że tekst jest euforyczny choć udaje pesymistyczny.
      Na swoje usprawiedliwienie dodam, ze nie umiem i nie lubię pisać więc różny od zamierzonego odbiór mnie nie dziwi:)

    • Wizja pisze:

      Bo osoba pisząca jest w lekkiej panice / histerii ?/ , którą próbuje znonszalancić / ukryć , zminimalizować i.t.d.
      To do Gady…sorry Ady , znaczy Gaduszki.

    • maskana pisze:

      Wizja teraz to Cię poniosło:D
      i nawet mi sie podoba:D

    • gaduszka pisze:

      Mask, nie ma nic złego w popadaniu w histerię. To oczyszczające przeżycie. (chociaż fakt, że lepiej nie mieć z czego się oczyszczać)

  31. maskana pisze:

    to ja teraz biegnę do Morfeusza a Państwo się goszczą i sreber blogowych pilnują;)

    dobranoc:)

  32. maskana pisze:

    na dzień dobry:

  33. pstro pisze:

    mnie można zawstydzać…po wczorajszym grillowaniu, to tak spiekłam raka, że sama nie wiek kiedy się zawstydzam :P:D
    a przesz ja już solarnianie brązowa byłam i co? o to! /pokazanie spieczonych narakaramion/

    was na momĘcik zostawić i o! czytania do środy :P

    i Grafo był!!! znak to, że lato tuż tuż …kalendarzowe :D

  34. maskana pisze:

    jadę z dzieciem do wesołego miasteczka. Nie, nie wspominam o tym żebyście mogli zazdraszczać tylko na wypadek gdybyście też się wybierali – zwracam wszystko co zjadłam do 7 dni wstecz tylko patrząc na karuzelę.
    No. To zostańcie w domach:P

  35. Wizja pisze:

    No pytam,dlaczego Grafo mi nie odpowiada ? Ktoś mnie zaspokoi względem wyjaśnienia ?

  36. Kowaloova pisze:

    To ja już nie będę myślała o wyrachowanym morderstwie na ciele czasu, jak rano zadzwoni budzik. Pomyślę o porannej kawie i wieczornym winie. O.. o… już lepiej ;)

  37. mmrr pisze:

    A ja kieruję się taką zasadą, że… jutro poranek będzie słoneczny i jutro będzie lepiej :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: