Tykanie zegara …

Październik 29, 2015

11220480_1482177462112261_3271374178955109348_n

…kto nie lubi wracać na stare śmieci?…no kto? ;)


Rekuperacja minionego…

Wrzesień 12, 2013

1280858_400149436763794_1971759113_n

Ilu ludzi tyle charakterów, zdań, zachowań, opinii, zainteresowań, pomysłów… można by tak w nieskończoność. Parafrazując klasyka – jedni lubią czekoladę, inni jak im nogi śmierdzą. Kwestia gustu, o którym się podobno nie dyskutuje. Podobno…
Ale my lubimy dyskutować, prawda?
Lubimy też chodzić boso po trawie zroszonej poranną rosą, przyciągające wzrok fotografie, latte z cynamonem, Bieszczady o zachodzie słońca, śmiać się do łez, Marize przy kieliszku czerwonego wytrawnego, podejmować ryzyko i czuć adrenalinę, jeździć na rowerze, wiedzieć więcej, drzeć się do utraty tchu na stadionie, rozumieć niezrozumiałe, spać, marzyć… i lubimy czytać, zwłaszcza tych, którzy mają niezwykły dar zatrzymywania w czasie i przestrzeni.
My mask lubimy.
Hołdując zasadzie „wolnoć Tomku w swoim domku”, zrzucając szpilki i małą czarną, odkładając na bok poprawność polityczną i wyznaniową chcę Was zaprosić w podróż po znanym/nieznanym, w podróż pełną niespodzianek, w podróż do krainy przepięknych fotografii i malowanych słowem obrazów wspomnień… śladami przeszłości prosto w przyszłość.
Wystarczy kliknąć
https://www.facebook.com/pages/Rekuperacja-minionego/339194126192659

Jeśli macie niedosyt polecam też bloga http://www.3ucho.wordpress.com.
Tutaj można rozsmakować się w Autorze do ostatniego okruszka…

I na koniec zapowiedz początku… początku następnej notki. Bohater tej popełnił całą następną, która jest jedynie urywkiem fascynującej całości… całości książki pod tytułem „Postrzępienie”… ale o tym w następnej notce. Dziś tylko zapowiedź:
„(…) odmieniam pustkę na wszystkie sposoby, zdaje się, że oznacza ona co innego niż nicość, albowiem nigdy nie będzie absolutna, nie można się w nią zapaść, lecz zawsze towarzyszy porzuconym.”


Czekać. Czy to to samo co tęsknić?

Marzec 31, 2012

…Czekać. Czy to to samo, co tęsknić?… – Nie. Dla mnie nie. Przy czekaniu nie budzę się o 5 rano, rezygnując z najlepszych snów. Nie przychodzę także z tego powodu już przed 7 do biura. Przy czekaniu mleko nie traci dla mnie smaku. Przy tęsknocie tak.”

Otwierajac jeszcze cieżkie od marzeń zakorzenionych w ostatnim wieczorze powieki, powitałam nowy dzień. Objęłam go mocno, wzięłam głeboki oddech w nawias żeber i stałam się czekaniem.
Tik…tak…
Już w tamtej chwili namacalnie czułam, że wyobraźnia uczyni mnie nadmiernie wrażliwą, że będę się karmić tęsknotami i że milczenie zinterpretuję opierając się na potłuczonej duszy. Bo tak najłatwiej, najszybciej i najboleśniej.
Tik…tak…
Z całej palety ewentualności na dzisiaj, tego co ważnie i bez znaczenia, co mądre, a co nielogiczne, co powinnam, a czego jeszcze nie muszę, co potrzebne, a co wciąż jeszcze zbyteczne wybrałam czekanie.
Od jakiegoś czasu to mój stan permanentny. Ale dziś jakby bardziej. Dziś świadomie.
Tik…tak…
Nie dopuszczam do siebie myśli o błahości celu mojego postępowania, ani świadomości, ze dziś moja dusza rdzewieje bardziej niż zwykle tylko dlatego, że sama ją na to skazuję. Po prostu czekam.
Tik…tak…
Patrzę na przeklęty zegar i mam wrażenie, ze rytmiczne drganie wskazówek to tylko przeniesienie pulsującego bólu skroni, bo czas tak naprawdę stoi w miejscu. Stoi szydząc z mojej naiwności.
Dziś będzie tak stał. Do nieskończoności.
Tik…tak…
Teraz, kiedy słońce chyli się ku horyzontowi dociera do mnie, że zgubiłam ten dzień na czekaniu. Wyrwałam go sobie siłą wiedząc, że chwytając wyobrażenia nieuchwytne sama strącę się w niebyt. Utopiłam rozsądek w morzu łez. Ale czekałam. Mimo wszystko.
Tik…tak…
Czas jest dobrym egzaminatorem.
Ja zdałam.
Ty nie.