Święta tuż tuż a za chwile już .

Grudzień 19, 2014

Możliwe, że nas (nas znaczy pstro ) ostatnio mniej na tym wirtualnym padole pod tym adresem, co nie znaczy, że zapomniałam tu drogi. Zaglądam i owszem i cieszy mnie wasza tu obecność pod moją nieobecność :P.
Kolejne święta zbliżają się wielkimi krokami, zatem nieustająco życzę wam aby przy świątecznym stole nie zabrakło ciepłej rodzinnej atmosfery. Życzę uśmiechu, zdrowia i cudownych prezentów. A z Nowym Rokiem, jak to powiadają: pieniądz niech się sypie, a lepiej szeleści :)

stroik

…. no i moja najulubieńsza z ulubieńszych


Wielkanoc.

Kwiecień 19, 2014

Trzy cedrowe drzewa wyrosły w jednym z najpiękniejszych lasów Libanu. Jak wiadomo, cedry potrzebują dużo czasu na wzrost, przez co te drzewa spędziły całe wieki kontemplując życie, śmierć, naturę i ludzi. Były świadkami przybycia ekspedycji z Izraela, wysłanej przez Salomona, widziały potem ziemię pokrytą krwią, w czasie wojen z Syrią. Widziały Jezabel i proroka Eliasza, który zabijał wrogów. Były przy wynalezieniu alfabetu i cieszyły się na widok przechodzących karawan, obładowanych kolorowymi tekstyliami.
Pewnego pięknego dnia, zdecydowały się porozmawiać o przyszłości.
– Po tym co widziałem – powiedziało pierwsze drzewo – chciałbym aby zrobiono ze mnie tron władcy najpotężniejszego królestwa na ziemi.
– Ja chciałbym stać się częścią czegoś, co zamieni zło w dobro na zawsze- powiedziało drugie.
– Ja chciałbym, aby każdy, kto na mnie spojrzy, pomyślał o Bogu. – odpowiedział trzeci.
Minęło trochę czasu, kiedy przybyli drwale. Cedry zostały ścięte, po czym statek przetransportował je w odległe strony.
Każde z tych drzew miało życzenie, lecz rzeczywistość nigdy nie pyta co zrobić z marzeniami; pierwsze zostało użyte do budowy schronienia dla zwierząt, a z tego, co pozostało zrobiono stojak na siano. Drugie drzewo zostało pocięte na kawałki, które następnie sprzedano handlarzowi mebli. Drewno z trzeciego drzewa nie znalazło jeszcze kupca. Było pocięte i ułożone w magazynie, który stał w dużym mieście. Drzewa zawodziły boleśnie: „Nasze drewno było tak dobrej jakości, a jednak nikt nie znalazł na nie żadnego wartościowego przeznaczenia.”
W pewną gwiaździstą noc, przechodząca para, która nie miała gdzie się zatrzymać zdecydowała się spędzić noc w stajni, zbudowanej z pierwszego drzewa. Kobieta jęczała, w bólach porodowych, po czym urodziła, ułożyła swojego syna na sianie podtrzymywanym przez stojak. Właśnie wtedy, pierwsze drzewo zrozumiało, że jego marzenie spełniło się, że właśnie to był najpotężniejszy król Ziemi.
Wiele lat po tym wydarzeniu, w skromnym domu, kilku ludzi siedziało wokół stołu, zrobionego z drugiego drzewa. Zanim zjedli, jeden nich powiedział kilka słów o chlebie i winie, znajdującym się na stole.
Wtedy drugie drzewo zrozumiało, że nie jest tylko podstawką pod kielich i kawałek chleba, lecz zjednoczeniem człowieka z Bogiem.
Następnego dnia, dwa kawałki trzeciego drzewa zostały wykorzystane przy konstrukcji krzyża, który następnie odłożono na bok. Po kilku godzinach, okrutnie bity człowiek został przyprowadzony i przybity do krzyża. Przerażone drzewo lamentowało nad barbarzyńskim końcem, jakie zgotował mu los.
Nie zdążyły minąć trzy dni, kiedy także trzecie drzewo pojęło swoje przeznaczenie. Człowiek przybity do drzewa nie był już więcej symbolem tortur, lecz stał się znakiem zwycięstwa.
Tak, jak zwykle bywa, spełniły się marzenia trzech cedrów z Libanu, choć nie w taki sposób, jak to sobie wyobrażały.

wielkanoc_

Życzę Wam, Kochani aby te święta Wielkanocne wniosły do Waszych serc wiosenną radość i świeżość pogodę ducha, spokój, ciepło i nadzieję.:)


Przepis na cały rok.

Grudzień 30, 2013

miesiące

Wziąć dwanaście miesięcy. Obmyć je do czysta z goryczy, chciwości, pedanterii i lęku, a następnie podzielić każdy miesiąc na 30 albo 31 części tak, żeby zapasu starczyło dokładnie na rok. Każdy dzionek przyrządza się oddzielnie biorąc po jednej części pracy i dwie części wesołości i humoru. Dodać do tego trzy kopiate łyżki optymizmu, łyżeczkę tolerancji, ziarnko ironii i szczyptę taktu. Następnie masę tę polewa się obficie miłością. Gotowe danie ozdobić bukiecikiem małych uprzejmości i podawać codziennie z pogodą ducha
i filiżanką ożywczej herbaty…

DO SIEGO ROKU !!! :)

nowy rok

Nie żebym sama ten przepis stworzyła, dostałam od kogoś (na bank dostałam) skoro w moich dokumentach widniał :)


Przypowieść wigilijna.

Grudzień 23, 2013

Pewien mężczyzna imieniem Mogo uważał święta Bożego Narodzenia za bezsensowna uroczystość. Według niego wieczór wigilijny był najsmutniejszym wieczorem w roku, bo podczas niego ludzie uświadamiali sobie, jak bardzo są samotni, lub tez odczuwali silnie brak bliskich, którzy odeszli w mijającym roku. Mogo był dobrym człowiekiem. Miał rodzinę, starał się pomagać bliźnim i uczciwie podchodził do interesów. Jednak trudno mu było pogodzić się z tym, że ludzie są aż tak naiwni, by wierzyć, iż Bóg zstąpił na ziemie tylko po to, aby ich pocieszyć. Jako, że był mężczyzną z zasadami, nie obawiał się głosić wszem i wobec, że święta Bożego Narodzenia nie dość, że są zdecydowanie bardziej smutne, aniżeli radosne, to jeszcze mają upamiętniać zdarzenie całkiem nierzeczywiste-ucieleśnienie Boga w postaci człowieka.
Jak zawsze w wigilię Bożego Narodzenia, żona i dzieci Mogo szykowali się do kościoła na pasterkę. On sam postanowił zostać w domu, więc pożegnał rodzinę tymi słowy:
-Byłbym hipokrytą, gdybym Wam towarzyszył. Dlatego poczekam w domu na Wasz powrót.
Po ich wyjściu Mogo zasiadł w swym ulubionym fotelu, napalił w kominku i zabrał się do czytania gazet. Jednak powtarzający się hałas, dochodzący od strony okna, oderwał go od lektury. Mężczyzna myśląc, że to jakiś żartowniś bawi się śnieżkami, chwycił za kurtkę i wyszedł przed dom z zamiarem przepędzenia intruza. Zaledwie otworzył drzwi, ujrzał zziębniętą na śniegu gromadę ptaków które z powodu burzy zmyliły kierunek lotu, a dostrzegłszy ciepły dom, próbowały dostać się do środka. Niestety uderzając bezskutecznie w szyby, nadwyrężyły skrzydła i wszystko wskazywało na to, że dopiero po dłuższym odpoczynku będą mogły polecieć dalej.
„Nie wolno mi zostawić tutaj tych stworzeń”, pomyślał Mogo. „Ale jak im pomóc?”
Podszedł do drzwi garażu, otworzył je i zapalił światło. Ale ptaki ani się nie ruszyły.
„Boją się”.
Wrócił do domu, wziął chleb i z okruszków usypał dróżkę prowadzącą do ciepłego garażu. Ale i ten pomysł się nie powiódł. Rozpostarł więc ramiona i zachęcającymi pokrzykiwaniami i lekkimi poszturchiwaniami starał się nagonić ptaki. Stały się jeszcze bardziej nerwowe, zaczęły się szamotać i zdezorientowane dreptać tam i z powrotem po śniegu, tracąc resztki sił.
Mogo nie wiedział już co ma zrobić.
-Pewnie uważacie mnie za przerażającą kreaturę! -zawołał głośno- Czyżbyście nie rozumiały, że można mi zaufać?
W końcu całkiem zrozpaczony krzyknął:
-Gdybym teraz choć na kilka chwil mógł stać się ptakiem, pojęłybyście, że naprawdę pragnę was ocalić!
Wtedy rozległ się dźwięk dzwonu obwieszczający północ. Jeden z ptaków przemienił się w anioła i zapytał mężczyznę:
-Teraz pojmujesz dlaczego Bóg musiał stać się człowiekiem?
Mogo ze łzami w oczach ukląkł na śniegu odrzekł:
-Wybacz mi aniele. Teraz rozumiem, że ufamy tylko tym, którzy są do nas podobni i którzy przeżywają to wszystko, co i my./ wyczytane gdzieś w sieci…:)

pobrane

Życzę Wam mnóstwa prezentów pod zieloną choinką, pyszności na wigilijnym stole, wspaniałej rodzinnej atmosfery wypełnionej melodią staropolskich kolęd. Nie zapominajcie też o przesądach związanych z Wigilią. Dla przypomnienia….

Cały dzień od samego rana musimy być uśmiechnięci i życzliwi dla innych. Zarówno nasz uśmiech jak i dobre stosunki z rodziną nie znikną przez cały kolejny rok.
Nie szyjmy, nie naprawiajmy nic ponieważ kolejny rok upłynie nam na ciągłych poprawkach i naprawianiu wszystkiego.
Należy zjeść wszystkie wigilijne potrawy – jeśli nie należy je przynajmniej spróbować. W ten sposób w następnym roku niczego nam nie zabraknie.
Musimy zadbać aby w Dzień Wigilii się nie przeziębić ani nie rozchorować. Musimy bardzo uważać na swoje zdrowie ponieważ w przeciwnym wypadku będziemy chorować cały kolejny rok.
Musimy maksymalnie ograniczyć tego dnia stres. Nie należy krzyczeć, złościć się ani płakać. Jeśli nie będziemy przestrzegać tego zalecenia w następnym roku będziemy ciągle zdenerwowani i nieszczęśliwi.
Pod talerz wigilijny należy wsunąć monetę. Zagwarantuje ona nam pomyślność finansową. Aby pieniądze się nas lepiej trzymały powinniśmy schować ususzoną łuskę z wigilijnego karpia do portfela i trzymać ją przez cały rok.
Nie należy w dzień wigilijny nikomu nic pożyczać. Jeśli tak się stanie, osoba której wyświadczymy tą usługę będzie cierpiała przez cały rok niedostatek.
Jeżeli w dzień Wigilijny pierwszy przekroczy próg naszego domostwa mężczyzna, wszyscy domownicy będą cieszyć sie szczęściem cały rok. Przekroczenie progu przez kobietę wróży pecha.
W czasie wieczerzy wigilijnej nie należy za dużo dużo mówić a tym bardziej przerywać innym. W przeciwnym razie będziemy bardzo kłótliwi oraz skorzy do wyjawiania cudzych sekretów.
Liczba uczestników wieczerzy wigilijnej powinna być parzysta. W przeciwnym razie może spotkać domowników pech. Dawno temu, aby ustrzec się nieszczęściu zapraszano osobę bezdomną do wspólnej Wigilii aby liczba osób się zgadzała.


Święta.

Grudzień 22, 2012

swieta

Powyjeżdżają na święta alternatywni i mam nadzieję, że święta spędzą radosne jak co roku, a może i radośniejsze. Czego można życzyć czego się już nie życzyło? Znamy się przecież nie od dziś i nie jednego, nie pięć a nawet nie siedem uszek w barszczu mamy wspólnie zjedzonych.
Zatem nieustająco niech nadchodzące Święta będą dla każdego z was niezapomnianym czasem spędzonym bez pośpiechu, trosk i zmartwień.

ps. Maskana, pamiętaj o mnie podczas wojaży po LONdku i o moim rozmiarze XXXL wybierając prezent (udam, że więcej Xsów mi się nie wklikło, ale Ty to pomnożysz odpowiednio :P)


Szczęśliwości.

Październik 28, 2012

Jak ten czas zaiwania. Nie tak dawno biegłam do Ciebie z naręczem życzeń, a już nadszedł czas, żeby znowu poskładać te najlepsze, związać je kokardą z uśmiechu i skoro świt pojawić się przed Twymi drzwiami. I cóż my mamy za życzenia w tym urodzinowym bukiecie? Przede wszystkim niegasnącej cierpliwości do mnie i do świata. Co prawda masz jej całe pokłady, ale niech te pokłady nigdy się nie wyczerpią. Miłości, która ogarnie Ciebie całą i z każdym dniem będziesz ją odkrywała na nowo w tych samych oczach. By nieosiągalne cele stały się zdobyczą dnia codziennego ( mowa o zejściu do rozmiaru 52). By smutki omijały Cię szerokim łukiem, a powiew radości (czyli ja) zawsze Ci towarzyszył.

…niezmiennie w ten deseń


Pisanki.

Kwiecień 6, 2012

Ja jestem spokojny chłop. No, niech mi kto powie, że nie, no! Jeno ta Unja z nerw mnie wyprowandza. Niby wszystko dobrze. No, niby jo, ale ducha w narodzie mordujom. Kiedyś to se człowiek poszedł pod GS jak człowiek winko na zeszyt nabył i kurturarnie czas do południa spendził. Sie wywiedział, co w szerokim świecie, o polintyce podyskotekował, a teraz? Najpierw te dopłaty. No niby dobrze, ale kurna, zaraz baba wszystko pod spódnice schowała, że to niby za dużo piniendzy żeby na samo kurture przepuścić. A jak tu żyć, siem pytam? Dyć człowiek bez kurtury to jak chłop bez jaj! No mam rację, czy nie? No mam wielko racje! No to mi baba
mówi, żebym spróbował z tych jaj żyć. Alem siem zdenerwował. Jak mnie sztres minoł to se pomyślałem, że jej pokaże, że takie jaja to nie w kij dmuchał. Narobilim klatek w szołerku, bo we wsi wiencyj takich, co im kurture od ust łoderwano i jak dziady żyjem. Do klatek nasadzilim kur i zaczelim z jaj żyć. Żarcia trza tylko podsypywać, bo jak siem kury nażarły to im ciasno zaczynało być i siem niosły jak złoto. Na początku trudno było, bo miasto jajami z Mroczna zarzucone, aleśmy
cenom ich wykosili. Prawie wojna o to była, że nibmy dupingowe ceny stosujem, ale siem rozeszło po kościach i Mroczno padło. Płot tylko u Dyćków trza było naprawić. Poszło w koszta. No i dobrze było, no. Już siem kurtura na wieś wróciła i kurna kwitła. Czasem to siem nawet człowiek po panelu dyskunsyjnym na niedzielnej mszy drzemnoł. No dobrze było, no. I komu to przeszkadzało? Unji, o! Jak siem zwiedzieła to nam w jaja zajrzała i co? No i że za mało mniejsca niby na jaja. Zrobilim nowe klatki, to nam kury zaczęły latać, a jak latały z tyj we wtom to siem nie niosły, bo hyndrauliki nie było. No kurna, no! I niech mi kto powie, że nam Unja kurtury nie morduje.
Ja jestem spokojny chłop. Jeno ta Unja z nerw mnie wyprowadza.

Tercy

Skoro kurtury w narodzie całkiem nie zmordowano, to póki co administracja alternatywnie życzy z okazji świąt Wielkanocnych dużo radości, której moc przesłoni troski codzienności, miłej atmosfery oraz mokrego dyngusa. Tak swojsko życzy no!